Designteka

wydarzenia

FOGG 2126

16.10.2026

Warszawa przyszłości? Słynny pieśniarz stolicy jako wzór superbohatera? Premiera spektaklu FOGG 2126 już 16 października. Z Anną Karoliną Gorajską (reżyserka, Ava) oraz Baaschem (autor muzyki) rozmawia Marek Władyka.

 

Marek Władyka: Dlaczego wysyłacie w podróż do przyszłości akurat Fogga? Co u niego znaleźliście?

Anna Gorajska: Fogg jest dla mnie niczym Superman. Dawał ludziom otuchę w trakcie niemieckiej okupacji i w bardzo ciężkim okresie powojennym. Dzięki jego piosenkom mogli teleportować się do innego wymiaru, odciąć się od trudnej rzeczywistości, poczuć się lepiej. Był jak plaster na wojenne rany. W spektaklu również tworzymy przestrzeń miasta w trakcie odbudowy po wojnie przyszłości. Główna bohaterka, Ava, pra-pra-prawnuczka Mieczysława Fogga, pełni tam podobną funkcję. Jest warszawską diwą i powraca do twórczości słynnego przodka, choć w nowych aranżacjach. Zastanawialiśmy się, jak będzie wyglądac Warszawa w 2126 roku, czy po kolejnym zniszczeniu zostanie odbudowana, czy na jej zgliszczach wyrośnie las, a w powietrzu będą latać robotyczne owady, czy internet będzie „wielką wirtualną kreacją”, w której ludzie będą żyć.

Władyka: Skąd pochodzi imię bohaterki? Do czego nawiązuje?

Gorajska: Ava ma swoje źródło w biblijnej opowieści o Adamie i Ewie, w Księdze Rodzaju, czyli historii o stworzeniu człowieka. Dlaczego do tego nawiązujemy? To się wyjaśni w spektaklu.

Władyka: Dlaczego właściwie Ava w XXII wieku kultywuje pamięć słynnego pra-pra-pradziadka? Po co po raz kolejny otwierać Café Fogg po wojennej apokalipsie?

Baasch: Muzyka Fogga może być ciekawa dla przyszłych pokoleń. Międzywojnie jest bardzo wyrazistym okresem w historii Polski. Fogg był ikoną, dziś powiedzielibyśmy wielkim performerem, gwiazdą, której kariera przetrwała wojnę. Można zadać pytanie, czy w ogóle przyszłe pokolenia powinny sięgać po dawną muzykę. Uważam, że tak.

Władyka: Technologia przyspiesza. Czy za sto lat sentyment do żywego artysty nie będzie miał zupełnie innego wymiaru? A może kreatywność będzie domeną wyłącznie sztucznej inteligencji?

Gorajska: Sądzę, że mimo wszystko teatr przetrwa, podobnie jak potrzeba spotkania i zobaczenia kogoś na żywo. Można by to porównać do wycieczki do źródeł. Ludzie będą chcieli dotknąć historii, zwiedzać przeszłość, choćby to miało się dziać w jakiejś wirtualnej fikcji. Myślę, że nasza uczuciowość się nie zmieni. Będziemy tak samo kochać, nienawidzić, żegnać zmarłych, witać nowo narodzone dzieci.

Baasch: Moim zdaniem obszar twórczości nie zostanie przejęty przez sztuczną inteligencję. To jest dobry temat do rozmyślań, choć absolutnie abstrakcyjny, podobnie jak brzmienie muzyki w przyszłości. Za sto lat Fogg będzie dla ludzi tak odległy jak dla nas okres baroku. To będzie coś naprawdę starego. A do tego na pewno będzie to świetnie zarchiwizowane i dostępne w chmurze.

Władyka: Mam wrażenie, że tę wrażliwość przeniesiemy do bytu wirtualnego, a sami będziemy, jak w klasycznych dystopijnych wizjach przyszłości, skazani na pigułki tłumiące emocje. W spektaklu na pewno ciekawe będzie rozpięcie między wrażliwością a technologią. Czy android może być wrażliwszy od człowieka?

Baasch: Mówisz o opresyjnym systemie, a ja myślę, że zawsze istnieje przestrzeń dla działań antysystemowych. Wydaje mi się, że im mniej będzie tak naprawdę człowieka, tym większa będzie potrzeba walki o człowieczeństwo, czyli o to, co niekomputerowe, niealgorytmiczne.

Władyka: Świat analogowy zejdzie do podziemia?

Baasch: Warszawa przeżyła piekło. Taką ma historię. Wojna, getto, powstania. Wciąż ważny jest temat przetrwania, a ono jest możliwe, jeśli żywimy nadzieję, innymi słowy – oddajemy się grze wyobraźni.

Władyka: Gdy zanuciłem ostatnio To ostatnia niedziela / Jutro się rozstaniemy, to w kontekście nadchodzącej rozmowy z wami przeszły mnie ciarki, bo nabrało to apokaliptycznego wymiaru. W takim razie Fogg jest figurą przestrogi czy nadziei?

Gorajska: I przestrogi, i nadziei.

Baasch: Okres międzywojenny kojarzy się z rewią, kabaretem, ironią, lecz niestety również melancholią i mrokiem.

Władyka: Czym będzie spektakl? Monodramem, stand-upem, estradowym show?

Gorajska: Konwencja ulega zmianie podczas trwania spektaklu. Na początku przypomina program sylwestrowy, zabawę, może właśnie stand-up, komentujący rzeczywistość 2125 roku, bo akcja ma miejsce 31 grudnia. Po chwili nastrój się zmienia i mamy do czynienia z głębszą opowieścią o istocie człowieczeństwa w przyszłości.

Władyka: Stand-up jest obecnie bardzo popularny. Warszawa żyje stand-upem. Przyciąga publiczność. Otwierają się kolejne miejsca. Im bardziej narasta kryzys, tym więcej klubów komediowych dokoła. Jest w tym niepokojąca zależność.

Gorajska: Korelacja straszna, przerażająca.

Władyka: Zmieńmy nieco nastrój. Widziałem twój kostium i ma to posmak czegoś w stylu retrofuturyzmu. Kojarzy mi się z dziecięcą popkulturą końca XX wieku, kreskówkami w odcinkach kupowanymi na VHS, np. Jetsonami. Ma to w sobie coś z powrotu do dzieciństwa.

Gorajska: Zgadzam się. Ten nastrój wprowadzamy do spektaklu na poziomie wizualnym.

Władyka: Jakie skojarzenia muzyczne u współczesnego didżeja i kompozytora wywołuje Fogg?

Baasch: Fogg przywołuje nastrój nośnych, nie do końca serio piosenek, a do tego właśnie rewię i lekko jazzujące aranżacje w amerykańskim stylu. Przyznam, że to nie jest bliska mi estetyka. To powrót do miejskiego folkloru. To piękne i ciekawe, że ludzie przetwarzają swoje dziedzictwo kulturowe. Sięganie po repertuar retro bywa jednak ryzykowne. Czasem nawet powstają hity, ale nie są to dobre wzorce. To raczej rzeczy po prostu zabawne, ale sezonowe. Przyznam też, że jeżeli ktoś proponuje mi coś, czym ja na co dzień się nie zajmuję, to wtedy tym chętniej to robię, bo po prostu mam przekorną naturę. Traktuję to jak wyzwanie. Czegoś nowego się uczę. Nigdy wcześniej nie sięgałem po przedwojenną twórczość, ale perspektywa, by rzucić to w przyszłość, zafascynowała mnie.

Władyka: Opowiedz, jak pracowałeś z muzyką Fogga.

Baasch: Zadałem sobie pytanie, czy w ogóle warto wyobrażać sobie, jak będzie brzmieć muzyka za 100 lat. Od razu to odrzuciłem, bo stwierdziłem, że to zbyt abstrakcyjne, a nawet zuchwałe, bo nawet najbardziej nowoczesna muzyka wcale nie musi przetrwać wieku. Nie zrezygnowałem jednak całkowicie z estetyki sci-fi, ale raczej – powiedziałbym na ogólnym poziomie. Powstały aranżacje bardziej eksperymentalne, inne bardziej ambientowe. Jedna dotyka nawet stylu r&b. Czasem to tekst utworu decydował o tym, że styl powinien pozostać bliższy oryginałowi. Co ważne, podszedłem do tego zadania z ogromnym szacunkiem. Szukałem w piosenkach tego, co z mojej perspektywy jest piękne albo charakterystyczne czy to na poziomie kompozycji (rytm, harmonia, melodia), czy nastroju. Spojrzałem na tę estetykę z miłością. I to się udało. Wierzę, że fani odnajdą w tych kompozycjach Fogga.

Gorajska: Muzyka jest narzędziem do opowiedzenia czegoś więcej. Każdy utwór rezonuje z tekstem. Właściwie to jedno wynika z drugiego. Aranżacje Baascha są niezwykłe. Śpiewając, komentuję stan postaci. Piosenki nie są po prostu przerywnikiem, pokazują proces przemiany Avy.

Władyka: Antropolodzy mówią, że kultura jest wtórnym naturalnym środowiskiem człowieka. Kompozytor mógłby powiedzieć, że elektronika jest wtórnym naturalnym środowiskiem muzyki. Elektronikę usłyszymy dziś w operze. Jaki przełom muzyczny może nas jeszcze czekać?

Baasch: W tej chwili sztuczna inteligencja jest czymś, co bardzo zmienia środowisko. Jest znakiem czasu. Mam optymistyczną wizję świata. Twórcy odrzucają AI. W najgorszym wypadku muzyka generowana przez nią będzie karmić się własnymi wytworami i wpadnie w błędne koło. Zawsze też będą działać jacyś antysystemowcy, czyli artyści, którzy w opozycji do identycznego, miałkiego środowiska pozostaną „ludzcy” i będą siać ferment. Pojawienie się AI jako narzędzia, jako siły obliczeniowej, można by porównać np. do stworzenia analogowych syntezatorów. Zawsze niepokoi to, gdy nauka daje nowe narzędzia, które przyspieszają określone procesy i w pewnym stopniu zastępują w tym człowieka. A jak bardzo zastąpią w przyszłości, zależy od nas samych.

 

Sylwester 2125 roku. Ava – znana gwiazda estrady i praprapraprawnuczka Mieczysława Fogga – prowadzi swój noworoczny koncert w warszawskim Pałacu Kultury, balansując między stand-upem, muzyką i błyskotliwymi komentarzami o świecie, który właśnie wchodzi w kolejny rok. W futurystycznej stolicy wszystko wydaje się dziwnie znajome: polityczne absurdy, kryzysy klimatyczne, społeczne napięcia i nieustanna potrzeba zaczynania od nowa.

Kiedy Ava odkrywa prawdę podważającą fundamenty jej tożsamości, muzyka Mieczysława Fogga staje się przewodnikiem po świecie, który nagle okazuje się dla niej obcy. Jest nicią łączącą ją z tym, co bezpieczne i znane – z wrażliwością, którą pielęgnowała przez całe życie.

W tej opowieści Warszawa przyszłości staje się zwierciadłem współczesności. Spektakl stawia pytania o to, jak łatwo tracimy kontakt z tym, co naprawdę ludzkie i dlaczego, w świecie coraz doskonalszych technologii, coraz trudniej o empatię, bliskość i prawdziwe spotkanie ze sztuką, która ma sens.

„FOGG 2126″ to futurystyczny monodram, który przywołuje twórczość mistrza polskiej piosenki – Mieczysława Fogga – w całkiem nowych aranżacjach.

 

Występują:

Anna Karolina Gorajska

Katarzyna Herman – lekarka (nagranie video)

Krystyna Czubówna – głos z offu

Przemysław Bluszcz – głos aplikacji

 

Twórczynie i twórcy:

reżyseria: Anna Karolina Gorajska

tekst i dramaturgia: Łukasz Zaleski

elementy scenografii, kostium i reżyseria światła: Łukasz Błażejewski

reżyseria multimediów: Szymon Rogiński

muzyka: Baasch

choreografia: Olga Bury

współpraca graficzna: Paulina Kowalik

współpraca artystyczna/AI: Kobas Laksa

digital artist: Pavlo Mazur

vfx artist: Krzysztof Wierzbicki

produkcja: FUNDACJA TEATR ETER: Katarzyna Gutkowska, Rafał Fudalej

 

Produkcja Teatru Eter we współpracy z Teatrem Dramatycznym im. Gustawa Holoubka w Warszawie.

Projekt współfinansuje m.st. Warszawa.

Partner główny: Matexi Polska.

Partnerzy: Park Rozrywki Happylandia oraz Akademia Fotografii.

Premiera: 16 października 2026 roku | sala im. Haliny Mikołajskiej

Spektakle popremierowe: 17, 18 października; 14, 15 listopada; 18, 19 grudnia

Strona spektaklu: https://teatrdramatyczny.pl/fogg-2126

 

Anna Karolina Gorajska – aktorka teatralna, filmowa i głosowa

Absolwentka Wydziału Aktorskiego PWST im. Ludwika Solskiego w Krakowie (2009). Od 2012 roku aktorka Teatru Dramatycznego im. Gustawa Holoubka w Warszawie, gdzie stworzyła szereg ról w spektaklach współczesnych i klasycznych. Współpracowała również z Narodowym Starym Teatrem w Krakowie, Teatrem Ateneum i Teatrem Współczesnym w Szczecinie. Jej dorobek teatralny obejmuje ponad 30 realizacji scenicznych, w tym role w spektaklach reżyserowanych przez Krystiana Lupę, Annę Augustynowicz, Radosława Rychcika, Pawła Miśkiewicza, Aleksandrę Popławską i Marka Kalitę.

Laureatka I nagrody aktorskiej na Festiwalu Szkół Teatralnych w Łodzi (2009) za rolę Florentyny w Zatopionej katedrze oraz I nagrody na Międzynarodowym Festiwalu Piosenki Dramatycznej „Śpiewająca Maska” w Petersburgu. Wyróżniona m.in. na festiwalu Boska Komedia oraz Międzynarodowym Festiwalu Gombrowiczowskim. Ma na koncie liczne role telewizyjne i filmowe, w tym w serialach: Dziewczyny ze Lwowa (jedna z głównych ról), M jak miłość, Prawo Agaty, Czas honoru, Lekarze.

Ukończyła szkołę muzyczną I i II stopnia w klasie skrzypiec; gra również na fortepianie i trąbce. Śpiewa, tworzy muzykę, dzięki czemu z powodzeniem występuje w spektaklach muzycznych. Jej rola Sally Bowles w musicalu Cabaret w Teatrze Dramatycznym została szeroko doceniona za ekspresję wokalną i sceniczne wyczucie muzyczne.

Od 2024 roku prowadzi zajęcia teatralne w Akademickim Teatrze Hybrydy Uniwersytetu Warszawskiego, współtworząc procesy twórcze studentów oraz wspierając ich w pracy nad dramaturgią sceniczną, ruchem i interpretacją tekstu.

Jest pomysłodawczynią spektaklu FOGG 2126.

 

Baasch – autor muzyki

Producent muzyczny, kompozytor, wokalista i autor tekstów, jeden z najciekawszych twórców na polskiej scenie muzyki elektronicznej. Jego twórczość łączy synth-pop, dark electronic i alternatywę, a charakterystyczne brzmienie opiera się na głębokich basach, wielowarstwowych syntezatorach, wyrazistym rytmie i sugestywnej atmosferze. Wydał m.in. albumy Corridors (2014), Grizzly Bear With A Million Eyes (2017), Noc (2020) oraz Brokat (2023).

Ma na koncie również ceniony soundtrack do filmu Płynące wieżowce Tomasza Wasilewskiego oraz muzykę do wielu projektów audiowizualnych. Jest autorem oryginalnej muzyki do serialu Lalka w reżyserii Pawła Maślony.

Regularnie współpracuje z uznanymi twórcami sceny alternatywnej i popowej, m.in. Rysy, BOKKA, Mary Komasa, Brodka, Kamp!, The Dumplings, Rebeka, Coals czy Zamilska, tworząc dla nich produkcje, remiksy i kompozycje. Jego koncerty wyróżniają się silnym ładunkiem emocjonalnym i dopracowaną warstwą elektroniczną.

 

Transkrypcja i redakcja wywiadu: Marek Władyka, Teatr Dramatyczny

Zdjęcia: Katarzyna Gutkowska, Paweł Bownik, Karolina Jóźwiak, Michał Dobrucki

Wizytówki

{designteka.pl}

{designteka.pl} to nowoczesny portal internetowy poświęcony wszystkiemu co związane z designem.

Piszemy o interesujących produktach, trendach, miejscach oraz wydarzeniach w polskim i światowym designie...

dowiedz się więcej

Twój artykuł w designtece

Chcesz opublikować ciekawy artykuł lub podzielić się z innymi ciekawym wydarzeniem?

dowiedz się więcej

Sugestie

{designteka.pl} to także Twoja strona!
Jeśli chciałbyś coś zasugerować
lub podzielić się z nami swoją opinią...

napisz do nas